Średni · Dreszcze ≥ 4
Nad twoją głową kształtuje się formacja chmur altocumulus, obłoki łączą się w większą całość. Wiatr szarpie je i rozpościera nad zatoką.
Przed efektami myśli; mogą obowiązywać inne warunki dialogu.
681 · Kwestie umiejętności
Nad twoją głową kształtuje się formacja chmur altocumulus, obłoki łączą się w większą całość. Wiatr szarpie je i rozpościera nad zatoką.
PLASK. Eksplozja bieli na bucie jakiegoś mężczyzny. W niebo wznosi się obelga, której ptaki jednak nie słyszą.
Są jak bombardierzy brygad aerostatycznych szybujący nad pełnym celów terenem...
Nagle luki bombowe otwierają się i biały, migoczący ładunek rusza pędem ku ziemi...
Gdzieś wysoko nad miastem para mew zakreśla pętle w powietrzu...
Ma numer 312D. Przychodziły tu kiedyś, kuląc się, młode dziewczęta z nadzieją, że znajdą nieco więcej ciepła niż to, które zapewniały im cienkie płaszcze. Autobus zabierał je do szkoły. Nie jeździ od ośmiu lat – dziewcząt było za mało, żeby zrekompensować koszty.
Tragedia miała postać kół szybkiego pojazdu MOR-u – funkcjonariusz pędził do pracy. Czujesz nagle, że jest ci zimno. Odgłos morza staje się odległy.
Spadek temperatury. Swobodny przepływ powietrza – pusta ulica. Przed tobą wolna od ciężarówek arteria. Nie ma już kierowców palących na schodkach szoferek. Pozostała... cisza.
Wanna ciepła od wody, biała od mydła. Kąpie się w niej mężczyzna, słuchając nadawanych na radiowych falach wyników loterii: 4, 18, 21, 4, 1... Nowoczesna pralka wibruje, trzęsąc szufladą pełną zastawy stołowej.
Wiatr porusza unoszącym się w powietrzu aerozolem. Za rogatką stoi detektyw. Powiew porusza lokiem na jego głowie.
Powierzchnia pokryta była dziurami. Bawiły się w nich dzieci, dopóki nie pojawiły się ciężarówki pełne smoły. Właściciele nieruchomości zapełnili dziury pieniędzmi. Ta droga to ważna arteria dla przepływu handlu.
Chemicznie i słodko. Po drugiej stronie ulicy – zapomniany przystanek autobusowy. Rdza wyżarła mu dziurę w dachu. Nad budynkiem czuwa wiąz. Jego gałęzie ociekają deszczem i śniegiem.
Droga jest gładka i różnorodna. Dziury wypełniono czarnym asfaltem. Ten, który położono pierwotnie, jest już szary. W oddali widać rząd budowanych domów mieszkalnych.
Ziąb jest wszechogarniający. Powietrze jest ciężkie od soli. Wiatr od oceanu napiera na ciebie, wygładzając ci wąsy.
Głęboko pod wodą żelazne hełmy nikną powoli w piachu i mule. Nakrycia głowy żołnierzy zaraz obok zaścielających dno oceanu kości ich palców.
Tak się cieszę... Mam mało czasu... Tyle jest słów, spośród których musi wybrać ktoś tak podobny do ciebie... Spróbuj mnie wysłuchać...
Jestem tym, kto zawsze był tu dla ciebie... Proszę... Tyle jest słów, spośród których musi wybrać ktoś tak podobny do ciebie... Spróbuj mnie wysłuchać...
Jestem tutaj... Posłuchaj mnie, proszę... Będzie mnie trudno usłyszeć...