Notatnik drży ci w rękach – kartki zaczynają szeleścić. Żałosna kupa papieru zaczęła chyba nagle z jakiegoś powodu się ciebie bać.
Przedmioty do przeczytania
Notatnik pustki
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Opracowany przez ciebie system pozwala zebrać jedną w logiczną całość w przeciągu pół godziny. Którą wybierasz?
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Odpowiedzi · 7
Wcześniejsze kwestie · 1
MORDERSTWO... Tadaaa! W PALARNI FAJEK WODNYCH! Sprawa przydzielona z początku funkcjonariuszowi imieniem Joseph Mills, który obecnie nie żyje. Z przyczyn zupełnie niezwiązanych z MORDERSTWEM W PALARNI FAJEK WODNYCH.
Odpowiedzi · 2
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 2
- Został pobity na śmierć przez grupę z gangu Villalobos, kiedy razem z J. M. (podane tylko inicjały) odpowiedzieli na wezwanie. To smutna historia i nie jest dokładnie opisana w twoich notatkach ze sprawy. Przestań zwlekać i pochyl się już nad MORDERSTWEM W PALARNI FAJEK WODNYCH.
- MORDERSTWO... Tadaaa! W PALARNI FAJEK WODNYCH! Sprawa przydzielona z początku funkcjonariuszowi imieniem Joseph Mills, który obecnie nie żyje. Z przyczyn zupełnie niezwiązanych z MORDERSTWEM W PALARNI FAJEK WODNYCH.
Joseph Mills pracował nad sprawą, której nie był w stanie rozwiązać. Mówił, że to nie lada orzech do zgryzienia. Prawdziwa zagadka. Ślęczał nad nią bodajże z miesiąc. W końcu kapitan się zniecierpliwił. „Albo srasz, albo won z nocnika, Mills”.
Wcześniejsze kwestie · 1
Mills nie zszedł z nocnika. Jeszcze nie. Szarpał się przez kilka następnych tygodni, wysilał mózg, próbował kolejnych hipotez, jak bardzo wydumane by nie były, a wciąż nie mógł rozwikłać sprawy MORDERSTWA W PALARNI FAJEK WODNYCH. „Trudna sprawa” – mówił. Najtrudniejsza, jaką dotąd miał.
Odpowiedzi · 2
Wcześniejsze kwestie · 2
- Nie, był beznadziejny. I poczucie humoru też miał fatalne. Najgorsze żarty, jakie w życiu słyszałeś. Strasznie seksistowskie. No, ale siedział nad sprawą całe miesiące. Mówił, że to SPRAWA OSTATECZNA. Że jest NIE DO ROZWIĄZANIA. Że morderca ROZPŁYNĄŁ SIĘ W POWIETRZU. O niczym innym nie gadał, tylko o tej palarni.
- Mills nie zszedł z nocnika. Jeszcze nie. Szarpał się przez kilka następnych tygodni, wysilał mózg, próbował kolejnych hipotez, jak bardzo wydumane by nie były, a wciąż nie mógł rozwikłać sprawy MORDERSTWA W PALARNI FAJEK WODNYCH. „Trudna sprawa” – mówił. Najtrudniejsza, jaką dotąd miał.
No, a więc sprawę przekazano tobie, bo Mills do niczego nie był w stanie dojść. I przyjrzałeś się jej. Wyglądała tak: młodego człowieka znaleziono w palarni fajek wodnych. No wiesz, takiej, gdzie można cały dzień wciągać opary o smaku gumy do żucia.
Odpowiedzi · 3
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 2
Tak. No, w każdym razie znaleziono tam młodego mężczyznę – po dwudziestce – z rozwaloną czaszką. Ot, na podłodze lokalu. W biały dzień. Nie było tam nikogo innego. Jedyny klient tego dnia. W dodatku okaz zdrowia, jakiś producent filmowy.
Wcześniejsze kwestie · 1
Nikt nie wchodził ani nie wychodził. Palił sobie arbuzową fajkę wodną cały ranek i południe, jak to zwykle robił (był stałym klientem). Żadnych telefonów, nic. Po prostu palił fajkę. Do 15:45. A wtedy – bam! Padł nagle na ziemię z rozwaloną czaszką. Wszędzie krew. Co się stało? Jak to możliwe?
Wcześniejsze kwestie · 2
- Tak, straszne lamerstwo. No, w każdym razie znaleziono tam młodego mężczyznę – po dwudziestce – z rozwaloną czaszką. Ot, na podłodze lokalu. W biały dzień. Nie było tam nikogo innego. Jedyny klient tego dnia. W dodatku okaz zdrowia, jakiś producent filmowy.
- Tak. No, w każdym razie znaleziono tam młodego mężczyznę – po dwudziestce – z rozwaloną czaszką. Ot, na podłodze lokalu. W biały dzień. Nie było tam nikogo innego. Jedyny klient tego dnia. W dodatku okaz zdrowia, jakiś producent filmowy.
Mills nie ma pojęcia. Niewidzialny zabójca? Nieudane rozmowy o produkcji filmu? A może zrobiła to dziewczyna z obsługi? Nic nie pasuje. Upiorne. Facet po prostu padł trupem. No więc poszedłeś do lokalu. Widzisz poduszki wokół stołu. Stół jest niski, ciężki, o bardzo ostrym rancie...
Widzisz? Nie umiesz nawet czytać o sprawie, nie rozwiązując jej. Tak. Właśnie tak było. Okazuje się, że dym z fajki jednak coś robi – odcina dopływ tlenu do mózgu. I nie zauważasz tego, dopóki nie wstaniesz, żeby iść się odlać.
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 2
Palił fajkę. Nie słyszałeś mnie? Sam nie wiem, może próbował wymyślić scenariusz do filmu? W każdym razie tak wyglądało MORDERSTWO W PALARNI FAJEK WODNYCH. Joseph Mills nie był dobrym detektywem, a tobie poskładanie tego do kupy zajęło jakieś 30 minut. Co dalej?
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Odpowiedzi · 1
Odpowiedzi · 2
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 2
Tak, straszne lamerstwo. No, w każdym razie znaleziono tam młodego mężczyznę – po dwudziestce – z rozwaloną czaszką. Ot, na podłodze lokalu. W biały dzień. Nie było tam nikogo innego. Jedyny klient tego dnia. W dodatku okaz zdrowia, jakiś producent filmowy.
Wcześniejsze kwestie · 1
Nie, był beznadziejny. I poczucie humoru też miał fatalne. Najgorsze żarty, jakie w życiu słyszałeś. Strasznie seksistowskie. No, ale siedział nad sprawą całe miesiące. Mówił, że to SPRAWA OSTATECZNA. Że jest NIE DO ROZWIĄZANIA. Że morderca ROZPŁYNĄŁ SIĘ W POWIETRZU. O niczym innym nie gadał, tylko o tej palarni.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Został pobity na śmierć przez grupę z gangu Villalobos, kiedy razem z J. M. (podane tylko inicjały) odpowiedzieli na wezwanie. To smutna historia i nie jest dokładnie opisana w twoich notatkach ze sprawy. Przestań zwlekać i pochyl się już nad MORDERSTWEM W PALARNI FAJEK WODNYCH.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Niewiele się w międzyczasie zmieniło. Z podkładki wciąż zwisają przemoczone dokumenty.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Ta sprawa jest kiepska. Nie tak daleko od 41. komisariatu – w centralnym Jamrock – stoi siedmiopiętrowy budynek będący domem dla dwustu osób. Jest środek zimy – styczeń. Pada śnieg. Ktoś bije żonę. Jest wpół do pierwszej w nocy.
Wcześniejsze kwestie · 1
Przychodzi skarga – nie ma nikogo, kto by się mógł tym zająć. Więc odpowiadasz na zgłoszenie. Znęcanie się ma miejsce na siódmym piętrze. Wjeżdżasz tam windą. Budynek trzeszczy wokół ciebie – to kompletna rudera, betonowe panele, wszędzie szczury. Jest piekielnie zimno.
W samym mieszkaniu też nie jest ładnie. Kiedy przybywasz na miejsce, męża już tam nie ma. Żona ma rozbitą wargę, opuchlizna na twarzy nie pozwala jej otworzyć oczu. Nie może go zostawić, są finansową jednością. Toczą swoje piękne życie w tym pięknym budynku.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Tak, gliniarze tak robią. Podczas sikania dostrzegasz wielką szczelinę w ścianie. Zewnętrznej ścianie budynku. Czujesz, jak wpada przez nią zimne powietrze. Zjeżdżasz windą na dół, spoglądasz w górę. Szczelina biegnie po całej ścianie budynku.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Nachylenie jest większe niż maksymalne odchylenie od pionowego działania grawitacji. A to znaczy, że budynek upadnie. Czego by się nie zrobiło.
Wcześniejsze kwestie · 1
Właśnie tak. Miałeś z tego zajęcia w szkole policyjnej. Każdy musi wybrać specjalizację cywilną, żeby umożliwiać działanie miasta: bezpieczeństwo pożarowe, pierwsza pomoc i tak dalej. Ty wybrałeś przepisy bezpieczeństwa budowlanego. I twoja wiedza wskazuje, że ten się zawali.
Może nie dziś w nocy, może nawet nie jutro ani pojutrze, ale się zawali. To kwestia dni. Jest fizycznie niemożliwe, żeby się nie rozpadł. A dwieście osób w środku? Polecą razem z nim. Kobieta z rozbitą wargą, mąż, który ją bije, ich dzieci w pokoju obok...
Pijak w korytarzu. Dziewczyna w windzie, z którą jechałeś na górę. Śmiejąca się i paląca na schodach młodzież. Para z mieszkania obok, która dokonała zgłoszenia. Wszyscy zginą.
Tyle że widzisz – na zewnątrz jest mróz. A w Revacholu nie ma żadnych władz miejskich. Nie ma gdzie umieścić tych ludzi. Dwieście osób nie może wybrać się na kilka dni do ciotki. I przede wszystkim – nie ma kto stwierdzić, że budynek się zawali. Poza tobą nie ma żadnej innej władzy.
Odpowiedzi · 3
Złe, złe myśli przechodzą ci przez głowę. Wzywasz więc swojego partnera. JV (podane tylko inicjały) nie śpi. Przyjeżdża natychmiast. Nie uczył się bezpieczeństwa budynków, ale ci wierzy. Ściąga kolejnych pięciu funkcjonariuszy. Razem pukacie do każdych drzwi i wyjaśniacie sytuację.
Ściana nośna. Maksymalne nachylenie. Wszystkie te sprawy... Niektórzy wam wierzą. Większość nie. Niektórych musicie wysiedlać siłą. Niektórzy grożą wam bronią. Ewakuacja całego budynku zajmuje 20 godzin. 200 osób stoi na zewnątrz, na mrozie. Dzieci płaczą.
Kapitan przenosi ich do na poły spalonego budynku 10 kilometrów na południe. Jest zapleśniały i nie ma dachu, ale na pewno jest też lepszy niż śmierć.
Odpowiedzi · 1
Odpowiedzi · 1
A potem budynek się nie zawalił. Do dzisiaj. To było 52 dni temu. ALE NIE TO JEST WAŻNE. Ważne jest to, że w końcu się zawali.
Odpowiedzi · 4
Wcześniejsze kwestie · 1
Tak naprawdę nikt tego nie wie. Według matematyki musi się zawalić. Ale optyka wskazuje, że się nie zawala. To jakby jakiś zły duch trzymał budynek w kupie niczym szczęki pułapki. Wabiąc ludzi, żeby tam wrócili. Jeden po drugim. Już teraz to robią... Mieszka tam znowu co najmniej 40 osób.
Właśnie teraz. A ty nie możesz ich powstrzymać przed powrotem, bo cię wszyscy nienawidzą. Nie znoszą cię. Uważają, że wyrzuciłeś ich z domów. Każdego dnia gardzą tobą bardziej. I każdego dnia wracają kolejni.
Dokładnie. Notatki są bardzo jasne. Wygląda na to, że dokładnie udokumentowałeś tę sprawę. No dobrze, to o której chcesz poczytać teraz? (Bo w sprawie WALĄCEGO SIĘ DOMU nic nie możesz już zrobić).