Wymagający · Dreszcze ≥ 6
Ciężkie krople deszczu uderzają o zmagające się brwi i spływają po zmęczonych twarzach. Świat poza obrębem tego niezłomnego starcia wydaje się nie istnieć.
Przed efektami myśli; mogą obowiązywać inne warunki dialogu.
681 · Kwestie umiejętności
Ciężkie krople deszczu uderzają o zmagające się brwi i spływają po zmęczonych twarzach. Świat poza obrębem tego niezłomnego starcia wydaje się nie istnieć.
Padające płatki śniegu natychmiast topnieją w obliczu piekielnej brwiowej batalii. Chwilowo nic poza tym starciem nie istnieje.
Jest tak, jakby cały świat zamarł w bezruchu w podziwie nad tym wielkim starciem brwi. Chwilowo nic poza nim nie istnieje.
Strugi deszczu nad wodą. Kondygnacja schodów wiodąca do oceanu. Fala za falą rozbijają się o wybrzeże Martinaise. Na wodzie kołyszą się motorówki i trzciny.
Podwórze. Deszcz pada na dach drewnianej szopy. Resztki odoru rozkładu mieszają się z zapachem wilgotnej gleby.
Spoglądasz w niebo. Czujesz kapiącą ci z kapelusza zimną wodę.
Korek uliczny. Deszcz łomocze o dachy pojazdów. W środku kierowcy patrzą na spływającą po szybach wodę. Posąg króla drży z zimna. Most na kanale jest podniesiony.
Nie. Jesteś tylko jednym z setek tysięcy ludzi w Martinaise, którzy codziennie patrzą, jak wznoszą się one po drugiej stronie zatoki.
Dwa zielone buty z wężowej skóry stoją na baczność na mozaikowej powierzchni placu.
Stoisz w deszczu i patrzysz na północ, gdzie rockowe miasto Jamrock ciągnie się w głąb lądu.
Wielka brama do Portu Przemysłowego jest zamknięta. Po plecach przebiega ci dreszcz. Drżysz niczym próbujące strząsnąć z futra wodę zwierzątko.
Podwórze. Deszcz pada na dach drewnianej szopy. Zmieszana z węglem woda zbiera się u stóp rozdętego, zwisającego z drzewa trupa. Krople deszczu spływają mu po zimnych policzkach.
Podwórze. Deszcz pada na dach drewnianej szopy. Zmieszana z węglem woda zbiera się u stóp rozdętego, zwisającego z drzewa trupa. Kołysze się on na wietrze; w nagim, gnijącym torsie ma wielką dziurę.
Żeby być w Martinaise, gdzie nikt się nie zapuszcza. Na końcu dawno zapomnianego kanału, w najbielszej części miasta. W cieniu dnia, w którym upadła Rewolucja.
W zalanej deszczem oddali, nad dachami Jamrock i wyjazdem z autostrady, wznosi się budynek, który niegdyś był fabryką jedwabiu. 41. komisariat garbi się w deszczu.