Rozmowa · Opanowanie
Mówcy · 26
Opanowanie
Ty
Empatia
Elektrochemia
Dezerter
Kim Kitsuragi
Retoryka
Czas reakcji
Konceptualizacja
Półmroczność
Ciało jako narzędzie
Savoir faire
Siła woli
Logika
Encyklopedia
Dramaturgia
Przekonywanie
Esprit de corps
Władczość
Cuno
Próg bólu
Percepcja (wzrok)
Matematyka wzrokowa
Wewnętrzne imperium
Koordynacja oko-ręka
Wytrzymałość
„A czym się tu podniecać? Tym odrażającym ghulem?!” – pyta, a dłonie drżą mu ze wściekłości. „Uwielbiam jego widok. Przypomina mi wszystko, o co walczyliśmy. Przynajmniej zabiliśmy tego Frissela i jego ludzi...” – tyradę przerywa mu atak kaszlu.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
„Pamiętam go...” – stwierdza, wskazując swoje czarne oko. „Pamiętam go z La Noce – nie jego osobiście, ale takich jak on. Były ich dziesiątki tysięcy. Myślałem, że załatwiliśmy wszystkich, zanim przybyli im na pomoc liberałowie. Jednego przegapiliśmy...”
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 2
„Właśnie tego” – wskazuje swoim drżącym palcem miasto, a dokładniej krater w pobliżu placu, na którym stoi samotna sosna.
Odpowiedzi · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wygląda na to, że dziś pod sosną nie ma ani jednego człowieka. Nawet samotnego Gastona.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 2
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
„Tłusty i pulchny jak bażant...” – nie słucha cię. „Aż prosi się o odstrzelenie...” – oznajmia z szerokim uśmiechem na twarzy, po czym dodaje cicho: „Proszę, panie Dross. Niech mnie pan zastrzeli”.
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 2
- „Tłusty i pulchny. Jak bażant, który aż prosi się o odstrzelenie...” – oznajmia z szerokim uśmiechem na twarzy, po czym szepcze: „Proszę, panie Dross. Niech mnie pan zastrzeli”.
- „Tłusty i pulchny jak bażant...” – nie słucha cię. „Aż prosi się o odstrzelenie...” – oznajmia z szerokim uśmiechem na twarzy, po czym dodaje cicho: „Proszę, panie Dross. Niech mnie pan zastrzeli”.
Wcześniejsze kwestie · 1
„Mam się uspokoić? Nie jestem zdenerwowany...” – oznajmia, a dłonie drżą mu ze wściekłości. „Uwielbiam go. Przypomina mi wszystko, o co walczyliśmy. Przynajmniej zabiliśmy tego Frissela i jego ludzi...” – tyradę przerywa mu atak kaszlu.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
„Jeszcze nie. Lubię patrzeć, jak paraduje – brać na muszkę jego medale” – wyjaśnia z uśmiechem. „Albo jego gębę i... bawić się spustem. Myśleć o tym. Rozkoszować się tym cukierkiem rozpływającym się w ustach...”
Wcześniejsze kwestie · 1
Jak przysmak. Zostawiony na później... Lubi czekać ze sprawianiem sobie przyjemności.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 2
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
„On jest jak smakowity cukierek. Prawdziwy łakoć. Na czarną godzinę... Na najczarniejszą. Gdy wkładam lufę tego karabinu do swoich ust. Myślę sobie wtedy: nie, nie marnuj tej kulki. Poślij ten ołów między oczy René. Za chłopaków, których zabił. A później patrzę, jak rzuca sobie tymi kulkami i nagle czuję...” – przerywa i wydaje z siebie tęskne westchnienie.
„Ukrywam nawet jeden pocisk, żebym zawsze miał pod ręką kulkę. Dla niego...” – zmarszczki na jego twarzy prostują się, gdy patrzy na przeciwległy brzeg. „Ostatnio go nie widywałem... Pewnie ma atak artretyzmu. Stara pizda...”
Alternatywne kwestie · 1
„Ukrywam nawet jeden pocisk, żebym zawsze miał pod ręką kulkę. Dla niego...” – zmarszczki na jego twarzy prostują się, gdy patrzy na przeciwległy brzeg. „Ostatnio coś nie paraduje... Pewnie ma atak artretyzmu. Mam nadzieję, że boli go jak diabli. Że ma krwawe poty”.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 3
- „On jest jak smakowity cukierek. Prawdziwy łakoć. Na czarną godzinę... Na najczarniejszą. Gdy wkładam lufę tego karabinu do swoich ust. Myślę sobie wtedy: nie, nie marnuj tej kulki. Poślij ten ołów między oczy René. Za chłopaków, których zabił. A później patrzę, jak rzuca sobie tymi kulkami i nagle czuję...” – przerywa i wydaje z siebie tęskne westchnienie.
- „On jest jak smakowity cukierek. Prawdziwy łakoć. Na czarną godzinę... Na najczarniejszą. Gdy wkładam lufę tego karabinu do swoich ust. Myślę sobie wtedy: nie, nie marnuj tej kulki. Poślij ten ołów między oczy René. Za chłopaków, których zabił. A później patrzę, jak rzuca sobie tymi kulkami i nagle czuję...” – przerywa i wydaje z siebie tęskne westchnienie.
- „Prawdziwy łakoć. Na czarną godzinę... Na najczarniejszą” – stwierdza, a z jego ust niemal cieknie ślinka. „Gdy wkładam lufę karabinu do swoich ust. Myślę sobie wtedy: »Nie. Poślij ten ołów między oczy tego fiuta, René«. Za chłopaków, których zabił. A później patrzę, jak rzuca sobie tymi kulkami i nagle czuję...” – przerywa i robi wydech.
Wcześniejsze kwestie · 1
Usłyszenie tego może go wytrącić z równowagi. Na pewno wszystko z niego wyciągnąłeś?
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Nagle się o niego martwi. Przypomina mu on jego samego. Ta sama nienawiść. Ta sama... Próbujesz wymyślić coś jeszcze, ale nie – to tylko nienawiść.
Wcześniejsze kwestie · 1
Są weteranami tej samej wojny. Gdzieś na zachodzie, w Węglowym Mieście, jego wróg już nie oddycha, leży w ciemnym pokoju w metalowej szufladzie, tak jak i on się niedługo położy. Połowa wojny między nimi dobiegła już końca.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Funkcjonariusz satelicki Jean-Heron Vicquemare krąży nerwowo po pomoście 22 kilometry na wschód, w Martinaise. „Co on tam może tak długo robić?” – pyta.
Wcześniejsze kwestie · 1
„Wykonuje swoją pracę?” – odpowiada funkcjonariuszka patrolowa Judit Minot z nutą nadziei w głosie. I ciepła, którego tak mało w zimnym powietrzu nad wodą...
Odpowiedzi · 1
Jest pijany – myśli. Wszyscy to wiedzą. A mimo to próbuje spojrzeć na niego przychylnym okiem...
Odpowiedzi · 1
Odpowiedzi · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
„On jest jak smakowity cukierek. Prawdziwy łakoć. Na czarną godzinę... Na najczarniejszą. Gdy wkładam lufę tego karabinu do swoich ust. Myślę sobie wtedy: nie, nie marnuj tej kulki. Poślij ten ołów między oczy René. Za chłopaków, których zabił. A później patrzę, jak rzuca sobie tymi kulkami i nagle czuję...” – przerywa i wydaje z siebie tęskne westchnienie.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
„Czasem Cuno lubi se popatrzeć na torebkę, zanim ją wciągnie. Po prostu patrzeć na pełną torebkę...”
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
„Prawdziwy łakoć. Na czarną godzinę... Na najczarniejszą” – stwierdza, a z jego ust niemal cieknie ślinka. „Gdy wkładam lufę karabinu do swoich ust. Myślę sobie wtedy: »Nie. Poślij ten ołów między oczy tego fiuta, René«. Za chłopaków, których zabił. A później patrzę, jak rzuca sobie tymi kulkami i nagle czuję...” – przerywa i robi wydech.
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
„Tłusty i pulchny. Jak bażant, który aż prosi się o odstrzelenie...” – oznajmia z szerokim uśmiechem na twarzy, po czym szepcze: „Proszę, panie Dross. Niech mnie pan zastrzeli”.
Wcześniejsze kwestie · 2
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
„Już mnie nawet te dziwki nie obchodzą...” – stwierdza, wpatrując się przygnębiony w trzciny. „Miejmy to już za sobą. Aresztuj mnie”.
Wcześniejsze kwestie · 1
Śmierć Renégo musiała być dla niego nie lada stratą. Może wciąż dałoby się z nim porozmawiać o rzeczach niewzbudzających takiej wściekłości. Bo tej już w nim nie ma.
Odpowiedzi · 1
Odpowiedzi · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
„Dziwki...” – to wszystko, co mówi. Nawet to jedno słowo wycedził z ogromnym wysiłkiem. Trawi go zbyt wielka złość.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Możliwe, że mówi o Joyce w młodości. Musieli słuchać disco, kiedy się tu zjawiali... Ale trudno mieć pewność.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 3
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
„Cieszysz się? Wszystko przepadło...” – wpatruje się w popiół u swoich stóp. Wokół rośnie ubrudzona szarością wiosenna trawa.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
„Wspomniał pan, że Związek jest socjaldemokratyczny... a pan Claire jest parodią socjaldemokraty”.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
„Nie chcę rozmawiać o tych przeklętych socjaldemokratach. Oni wszyscy są zdrajcami. Odmóżdżona hałastra...” – macha ręką, jednocześnie wzburzony i przygnębiony.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
„Kolejne odrażające rozczarowanie...” – stwierdza, grzebiąc w popiele. „Związki to prawdziwy wróg – prawdziwy wróg proletariatu uspokajający masy”.
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
„Ta zdeformowana ropucha? Nie spodziewałbym się po nim, żeby podcierał choćby swoją własną dupę. Mam na myśli mózg operacji. Tego mądrego”.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Stary mężczyzna śmieje się i kiwa głową. „Mówi o powstaniu i bazie społecznej – musieli wysłać go do jakiegoś uniwersytetu w Le Jardin, gdzie wszyscy bez przerwy »alienują« to i »hegemonują« tamto...”
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Został oszukany przez tego Edgara. Musieli się spotkać osobiście, skoro czuje do niego aż taką wrogość.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 2
- „Ta przestępcza ropucha nie poradziłaby sobie z prowadzeniem wychodka. Nie ma żadnej politycznej edukacji. Za to jego brat bliźniak, Edgar Claire, studiował na jednym z tych uniwersytetów we Wschodnim Revacholu. Opowiada o powstaniu, alienacji i tak dalej...”
- Stary mężczyzna śmieje się i kiwa głową. „Mówi o powstaniu i bazie społecznej – musieli wysłać go do jakiegoś uniwersytetu w Le Jardin, gdzie wszyscy bez przerwy »alienują« to i »hegemonują« tamto...”
Odpowiedzi · 3
Wcześniejsze kwestie · 1
„Pierwsi pod ścianą staną oni” – prycha. „W pierwszej kolejności. Za podtrzymywanie kapitalizmu. Powinni trafić tam przed właścicielami...”
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Odpowiedzi · 1
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
„On jako pierwszy trafiłby pod ścianę...” – przestaje grzebać w popiele i po prostu kręci głową.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
„Claire'owie nie przegapiliby mężczyzny ukrywającego się w ich ogródki – nie przez tak długi czas. Nic nie dzieje się w Martinaise bez ich wiedzy”.
Odpowiedzi · 1
Wcześniejsze kwestie · 1
Nie rzucaj się na niego od razu, wyczerp najpierw inne tematy, zmiękcz go...