Łatwy · Esprit de corps ≥ 2
„Torson?” „Tak”. „McLaine?” „Tak”. „Heidelstam?” „Nie”. „Vicquemare?” „Tak”. „Du Bois?” „Tak”.
Przed efektami myśli; mogą obowiązywać inne warunki dialogu.
612 · Kwestie umiejętności
„Torson?” „Tak”. „McLaine?” „Tak”. „Heidelstam?” „Nie”. „Vicquemare?” „Tak”. „Du Bois?” „Tak”.
„Naprawdę?” – pyta Nix Gottlieb, podnosząc wzrok znad listy. „Podobno jest mocno niestabilny”. „Mówisz, jakby to było coś złego” – odpowiada kapitan Ptolemy Pryce, celując w lekarza długopisem. W gabinecie panuje półmrok, zasłonki są zaciągnięte. „Harry to nasz człowiek, poradzi sobie. A kiedy już to zrobi, stanie po stronie Revacholu”. „Rozumiem”. Gottlieb ponownie pochyla się nad listą. „Minot?” „Oczywiście”.
„Naprawdę?” – pyta Nix Gottlieb, podnosząc wzrok znad listy. „Podobno jest mocno niestabilny”. „Mówisz, jakby to było coś złego” – odpowiada kapitan Ptolemy Pryce, wykonując gest kulkowym długopisem. W gabinecie panuje półmrok, zasłonki są zaciągnięte. „Harry to nasz człowiek, poradzi sobie. Kiedy już to zrobi, stanie po stronie ludzi”. „Rozumiem”. Gottlieb ponownie pochyla się nad listą. „Minot?” „Oczywiście”.
„Naprawdę?” – pyta Nix Gottlieb, podnosząc wzrok znad listy. „Podobno jest mocno niestabilny”. „Mówisz, jakby to było coś złego” – odpowiada kapitan Ptolemy Pryce, wykonując gest kulkowym długopisem. W gabinecie panuje półmrok, zasłonki są zaciągnięte. „Harry to nasz człowiek, poradzi sobie. Kiedy już to zrobi, stanie po stronie MOR-u”. „Rozumiem”. Gottlieb ponownie pochyla się nad listą. „Minot?” „Oczywiście”.
„Naprawdę?” – pyta Nix Gottlieb, podnosząc wzrok znad listy. „Podobno jest mocno niestabilny”. „Mówisz, jakby to było coś złego” – odpowiada kapitan Ptolemy Pryce, wykonując gest kulkowym długopisem. W gabinecie panuje półmrok, zasłonki są zaciągnięte. „Harry to nasz człowiek, poradzi sobie. Zawsze... wolał forsę od dziwek”. „Rozumiem”. Gottlieb ponownie pochyla się nad listą. „Minot?” „Oczywiście”.
„Naprawdę?” – pyta Nix Gottlieb, podnosząc wzrok znad listy. „Podobno jest mocno niestabilny”. „Mówisz, jakby to było coś złego” – odpowiada kapitan Ptolemy Pryce, wykonując gest kulkowym długopisem. W gabinecie panuje półmrok, zasłonki są zaciągnięte. „Harry to nasz człowiek, poradzi sobie. Kiedy już to zrobi, stanie po stronie Revacholu”. „Rozumiem”. Gottlieb ponownie pochyla się nad listą. „Minot?” „Oczywiście”.
Nikt nie wie, co powiedzieć. Ale wszyscy są zgodni. Dopóki jesteś w ich szeregach, zagrażasz cywilom.
„Torson?” „Tak”. „McLaine?” „Tak”. „Heidelstam?” „Nie”. „Vicquemare?” „Tak”. „Du Bois?” „Oczywiście”.
Ale przecież pił – myśli. Tak dokładnie zawsze przed tym ucieka. To dla niego szkodliwe, ale...
Daj spokój – myśli. Ona nie jest tą kierowczynią.
Nie mówi tego, żeby się czepiać. To tylko spostrzeżenie.
Ma poczucie winy, że nie ochronił mieszkańców rybackiej wsi przed chciwym gangsterem.
Kim Kitsuragi to porządny gość. Szkoda, że go tu teraz nie ma.
80% pewności, że broń nie jest nabita, a mimo to instynkt prawie przejął nade mną kontrolę.
Porucznik Kitsuragi wiedziałby pewnie, co zrobić, ale ty możesz ją tak co najwyżej zostawić.