Średni · Esprit de corps ≥ 4
Porucznik poprawia swój cyfrowy zegarek. Psychologiczny i fizyczny trening pod okiem nieznanej agencji rządowej. Ty to zauważyłeś. Tak jak i ja. Oni nie.
Przed efektami myśli; mogą obowiązywać inne warunki dialogu.
612 · Kwestie umiejętności
Porucznik poprawia swój cyfrowy zegarek. Psychologiczny i fizyczny trening pod okiem nieznanej agencji rządowej. Ty to zauważyłeś. Tak jak i ja. Oni nie.
Dawaj – porucznik wziął na cel grubasa. Dociśnij Angusa. Już prawie się udało.
Koroner i jego asystent ubrani są na niebiesko: na rękach mają niebieskie rękawiczki, usta zasłaniają im niebieskie maski, a ciała niebieskie fartuchy. Koroner ściera pot z czoła, wciąż trzymając w ręce skalpel. „Weź latarkę. Poświeć mu w usta” – mówi asystentowi. Przykuca, żeby lepiej zobaczyć, co oświetla blask ręcznej lampki. „No szlag. Trudno mieć do nich żal, że nie zauważyli. Idź po piłę, Alan. Zrobiło się właśnie wesoło”.
41. komisariat. Mężczyzna niesie skrzynkę zardzewiałych, nieużywanych odznak. „Myślisz, że moglibyśmy coś na nich zarobić podczas corocznej aukcji?” – łysiejący detektyw przesuwa bezskutecznie po głowie grzebieniem. – „W mordę, a kto by je chciał? Wrzuć je do rzeki i już”.
Nie tylko granitu – również niezwykle zagęszczonego materiału na sierżanta MOR-u.
I wciąż nie jest. Ludzie nie boją się dobrych gliniarzy tak, jak Ruby bała się ciebie – myśli. Po chwili odwraca się do swoich ludzi.
Kiwa ci głową na znak solidarności, jakby mówił: nie spiesz się. W porządku.
Proszę, proszę, nie załamuj się tu znowu. Jesteśmy już tak bliscy zakończenia tej rozmowy i zabrania się stąd.
Nie. On już jest sierżantem. Czujesz to. Nie był tylko pewien, czym jesteś ty.
Wszyscy jesteśmy zestresowani. Robi się z tego straszny bałagan. Nie oceniam. Ale trzymajmy się w garści.
Trzymają się blisko siebie, w szyku. Są jak stal. Pozostali zostaną. Nawet jeśli to będzie oznaczać śmierć. U jego boku.
Nie. Pozostali zostaną. Nie cofną się ani o krok. Nawet jeśli to będzie oznaczać śmierć. U twojego boku.
Zaczynam podejrzewać, że faktycznie kompletnie dryfujesz w tej rzeczywistości – myśli porucznik. Jakim cudem jest aż tak źle? No nic. Siedzimy w tym teraz razem.
Z takim szmerglem ta Lena idealnie wpasuje się do ferajny. Zwerbuj ją od razu!
To musi być najbardziej... O rany...
Rób, co chcesz – myśli. Dopóki będziesz w stanie iść prosto, nie obchodzi go to.
Te trójkątne naszywki na jego kamizelce... Masz przeczucie, że one coś znaczą. Jakby były podobne do halogenowego prostokąta na twojej marynarce.