Średni · Esprit de corps ≥ 4
Czujesz, że nie nosisz swojego już od bardzo, bardzo dawna.
Przed efektami myśli; mogą obowiązywać inne warunki dialogu.
612 · Kwestie umiejętności
Czujesz, że nie nosisz swojego już od bardzo, bardzo dawna.
Policjant z problemami emocjonalnymi, źle opłacany, przepracowany i na skraju całkowitego upadku zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym – taki obraz to bardziej zasada niż wyjątek. I porucznik o tym wie. Rozumie.
„O jasna cholera” – mamrocze do siebie funkcjonariusz Michel Williams, ksywka Elfboy. Jego partner, Sundance Fischer, spogląda na mundur patrolowy, który ma na sobie, później zaś na identyczny wiszący w oprawie na ścianie. Jest niebieski i pokryty pyłem. „Spierdalajmy stąd” – mówi, odwracając się do Williamsa. „Nie było go tu od wielu dni”.
Gdzieś w mroku wilgotnego, wynajmowanego mieszkania stoi dwóch funkcjonariuszy policji. Podłoga zasłana jest śmieciami i butelkami. Nie jest dobrze.
Jeden z mężczyzn podchodzi do okna, unikając pośliźnięcia się na starych gazetach, i rozsuwa zasłonki. Karaluchy uciekają w popłochu przed wlewającym się do pomieszczenia światłem.
„Wykrwaw się, świnio!” – mówi ktoś z okna, lecz Émile nie widzi kto. Z bólu ciemnieje mu przed oczami...
Porta Rosa, boczna uliczka przy Boogie Street. Mężczyzna w okolicach dwudziestki podchodzi do patrolowca Émile'a Mollinsa i prosi o papierosa. Kiedy ten sięga do kieszeni płaszcza po paczkę marki „Astra”, którą kupił dzisiaj rano...
Mężczyzna strzela mu z bezpośredniej bliskości w klatkę piersiową. Funkcjonariusz pada bez tchu w rynsztok. Prawą ręką chwyta za pancerz na piersi. Kula go nie przebiła, ale uniemożliwiła oddychanie. Stuk obcasów sprawcy staje się coraz odleglejszy.
Faktycznie wciskasz mi wymówki – myśli. Dlaczego, jak by nie patrzeć, wycelowałeś w dziecko.
Cokolwiek ci przygotował, na pewno nie jest to nic dobrego – myśli. Zrobię, co w mojej mocy.
Podczas gdy Evrart jest zaskoczony twoim dziwnym zachowaniem, oczy porucznika uważnie notują wszystko wokół. Teczkę, biurko, papiery na ścianie...
Pod opieką 41. komisariatu, gdzie maszyny do pisania stukają długo w nocy, a funkcjonariusze kroczą po wielkich stopniach i moście. I będą to robić na długo po tym, jak kartka wyląduje w zimnych wodach wybrzeża, a pismo na niej rozpłynie się w nicość. Materiał przestanie istnieć.
To byłaby też dobra chwila, żeby w końcu nazwać sprawę. Gdyby tylko był tu porucznik Kitsuragi, moglibyście skoordynować myśli. Nie ma sensu nazywać jej bez niego... Może dałoby się wrócić do tego później?
Gdzieś – nie tutaj – pomocny porucznik Kitsuragi robi notatki w swoim niebieskim notatniku. Przechyla go delikatnie, przez co od naklejonego na nim jaskrawego prostokąta odbija się światło. Mógłby ci powiedzieć coś więcej. W następnej chwili...
Gdzieś w lazarecie komisariatu porucznik detektyw Kitsuragi obraca się na bok i mówi: auć. Ból ran jest potężny.
Bóg wie, że mnie to nie ominęło... Stara się o nich nie myśleć.
Od ilu lat pełnisz służbę – myśli. To właśnie tam będzie.
Porucznik ewidentnie powinien tu być. Czujesz się zagubiony.